Nasz BTL. Festiwale

Publikacja „NASZ BTL. FESTIWALE pod redakcją Karola Suszczyńskiego, prezentuje festiwale teatralne organizowane w Białostockim Teatrze Lalek w ciągu ponad 60 lat istnienia instytucji.

Książka w wersji PDF do pobrania TUTAJ.

 

Nie tylko dla lalkarzy

Mateusz Żurawski, „Teatr” 10/2015

rozwiń

Teatralne wydawnictwa jubileuszowe zazwyczaj najlepiej prezentują się na regale. I nie chodzi nawet o ich format i objętość. O tym, że takie książki trafiają raczej na półkę niż do ręki, decyduje najczęściej to, że nie ma w nich co czytać. Przeważnie nie proponują one czytelnikowi więcej niż zbiór wielkoformatowych zdjęć, reprodukcje kilku ciekawych archiwaliów, garść wspomnień i dużo podziękowań. Czasem zawierają też statystyczne podsumowania sezonów, rzadko kiedy są one jednak opracowane lepiej niż w oficjalnych rocznikach. Aby się z nimi zapoznać, z reguły wystarczy jedno, może dwa kartkowania.

Inaczej z Festiwalami Białostockiego Teatru Lalek. Nie jest to, owszem, książka jubileuszowa sensu stricto, chociaż została opublikowana pod szyldem Nasz BTL w ramach serii zapoczątkowanej z inicjatywy dyrektora Jacka Malinowskiego dwa lata temu z okazji sześćdziesięciolecia sceny (po zbiorze wspomnień - 2013 i podsumowaniu dwóch sezonów jubileuszowych - 2014). Jej premiera odbyła się - nieprzypadkowo - w przedostatnim dniu międzynarodowego przeglądu „Metamorfozy Lalek" (17-24 czerwca br.), który w swoich założeniach nawiązuje do festiwali organizowanych przez BTL w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Przygotowany pod redakcją Karola Suszczyńskiego i zaprojektowany przez Giedrė Brazytė tom przedstawia historię trzech białostockich festiwali i ich kolejnych edycji: Ogólnopolskiego Konkursu Solistów Teatru Lalek (1972, 1973, 1975), Festiwalu Lalkarzy (1977, 1980) i Ogólnopolskich Spotkań Teatrów Lalek (1984, 1987, 1989). Gromadzi zarówno wspomnienia organizatorów i uczestników, jak i pisane z dzisiejszej perspektywy podsumowania i omówienia, rozmowy z artystami, a także kilka przedruków. Towarzyszą im wybite wersalikami cytaty z archiwalnych materiałów prasowych, które komentują, a czasem w zaskakujący sposób kontrapunktują główny wywód. Oprócz zdjęć ze spektakli w książce znalazło się wiele fotografii ze zbiorów prywatnych, częściowo ze względu na szczupłość dokumentacji (zwłaszcza z początku lat siedemdziesiątych), ale ten brak okazał się korzyścią - kadry z foyer, a nawet zza kulis pozwalają lepiej poczuć gorącą atmosferę festiwali. Ważnym uzupełnieniem tomu jest aneks z kompletnym programem kolejnych imprez i szczegółowymi informacjami dotyczącymi prezentowanych spektakli oraz rzetelnie opracowany indeks osobowy.

Wbrew pozorom Festiwale mogą - i powinny - zainteresować nie tylko historyków teatru, co więcej, nie tylko historyków teatru lalek. Zakreślona w książce historia białostockich imprez to także opowieść o wizji kierownika artystycznego BTL-u i założyciela Wydziału Sztuki Lalkarskiej Krzysztofa Raua i jej urzeczywistnieniu. Wielką ideą Raua było stworzenie festiwalu, który byłby nie tylko przeglądem i konkursem, lecz także miejscem wymiany doświadczeń, spotkania, a przede wszystkim - żywej refleksji nad stanem polskiego lalkarstwa. Wraz z postulatem - dziś nie do pomyślenia - aby zaproszone zespoły nie przyjeżdżały tylko na czas swojej prezentacji, ale aby brały aktywny udział w całym festiwalu. Ten cel udało się zrealizować - przynajmniej raz.

Podczas lektury uderza rozdźwięk pomiędzy entuzjazmem wariackiej zabawy a surowością ocen. Podsumowania kolejnych festiwali to w dużej mierze katalogi wątpliwości i rozczarowań, streszczających się w suchym: „rewelacji nie było". W surowych, a przy tym bardzo rzeczowych komentarzach ujawnia się wysoka samoświadomość środowiska lalkarzy, którzy - być może stąd, że sami często czują się raczej rzemieślnikami niż artystami - potrafią nieraz przyjrzeć się swojej pracy z większym dystansem niż ich koledzy z teatru dramatycznego. Sądzę, że wielu organizatorom czy recenzentom współczesnych imprez teatralnych uważna lektura Festiwali może dać szansę na weryfikację swojego - czasem nie dość, a czasem zbyt krytycznego - punktu widzenia.

Festiwale stawiają także ważne pytanie o „gramatykę" (określenie Franciszka Piątkowskiego) teatru lalek, a może nawet teatru w ogóle. Można spierać się o to, w którym momencie lalkarz przestaje być lalkarzem: kiedy wychodzi zza parawanu, kiedy odrzuca przedmiot, kiedy rezygnuje z budowania formy? Tegoroczni absolwenci WSL-u pokazali w swoich spektaklach dyplomowych (In Treatment, reż. Łukasz Lewandowski; Królestwo, reż. Piotr Waligórski), że nawet grając w żywym planie, nie tracą wysokiej świadomości teatralnej formy, której, niestety, coraz częściej brakuje adeptom wydziałów dramatycznych. Dziś, gdy z sezonu na sezon lansuje się kolejne wizje teatrów „krytycznych" i „artystycznych", warto czasem przypomnieć sobie, że sztuka nie istnieje bez rzemiosła, a dbałość o wysoki poziom warsztatu powinna być priorytetem dla nas wszystkich.

 

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt